Zapisz się do newslettera

SuperKid.pl

SuperKid.pl

SuperKid - serwis stworzony przede wszystkim dla rodziców dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Z ich zasobów korzystają chętnie także nauczyciele, wychowawcy, pedagodzy i terapeuci. Jest to serwis dla tych, którzy chcą dbać o wszechstronny rozwój swoich dzieci lub podopiecznych.

Twoje dziecko częściej sięga po zabawki lewą ręką? Chce jeść, czesać się, rysować tylko nią? Nie denerwuj się, prawdopodobnie jest leworęczne, podobnie jak około 15% populacji.

Jeszcze nie tak dawno, leworęczności próbowano oduczyć. Nasi rodzice, dziadkowie znają przypadki przestawiania na siłę dzieci leworęcznych do pisania prawą ręką. Dziś wiadomo już, że wpływa to negatywnie na rozwój dziecka, które potem może mieć problemy z koncentracją, pamięcią, dysgrafią, dysleksją, dysortografią, czytaniem, pisaniem, a nawet mówieniem (jąkanie się). Zmiany powodują nadmierne i niepotrzebne przeciążenie półkuli mózgu, która nie jest dominująca. Dodatkowo jest to niepotrzebny stres dla dziecka, który z czasem może powodować obniżenie samooceny.

Tymczasem lewa ręka nie jest zła, a leworęczność jest po prostu "innym pomysłem naszego organizmu” na funkcjonowanie. W wielu kulturach leworęczność była i jest przychylnie traktowana. Starożytni Inkowie oddawali cześć ludziom leworęcznym. W Ameryce północnej żyło plemię Zuni, które wierzyło, że ludzie leworęczni przynoszą szczęście. Starożytne bóstwa uważano za leworęczne, a lekarze i wróżbici przedstawiani na inskrypcjach często trzymali atrybuty swojej profesji właśnie w lewej ręce.

Leworęczność – skąd się bierze?

Leworęczność jest wynikiem dominowania w mózgu półkuli prawej, co sprawia, że lewa część ciała jest bardziej sprawna. Leworęczność zwana także lateralizacją lewostronną jest najczęściej dziedziczona genetycznie. Do rzadkości należą przypadki, kiedy jest ona wynikiem uszkodzenia lub słabszego rozwoju lewej półkuli mózgu. Prawo- i leworęczność jest tylko jednym z objawów dominacji jednej połowy ciała nad drugą. Aby dokładnie określić stronność, należałoby sprawdzić wszystkie narządy podwójne – oczy, uszy, nogi. Zdarza się, że dziecko jest leworęczne, ale prawo-nożne, czy prawo-oczne, nazywa się to lateralizacją skrzyżowaną i może nieść za sobą pewne trudności.

Kiedy się pojawia i jak rozpoznać?

Już roczne dzieci wykazują tendencję do korzystania częściej z jednej rączki. Na tym etapie, jedyne co możesz robić, to obserwować. W późniejszym wieku stronność będzie coraz bardziej zauważalna. Około 2. roku życia ustala się praworęczność, leworęczność dopiero, gdy dziecko ma 4-5 lat.

Czy nasze dziecko jest leworęczne możemy ustalić metodą domowej obserwacji:

Którą rączką dziecko je?

Którą rączką się czesze?

Którą rączką myje zęby?

Którą rączką sięga po przedmioty?

Którą rączką układa klocki?

Którą rączką rzuca i łapie przedmioty?

Twoje dziecko jest leworęczne? Nie denerwuj się i nie próbuj go przestawiać na prawą rękę, przyniesie mu to więcej szkody niż pożytku. Jeśli nie ma problemów motorycznych, nie potrzebna będzie żadna wizyta u specjalisty. Natomiast, jeśli ma trudności w nauce pisania, rysowania prawdopodobnie trzeba będzie skonsultować się z poradnią pedagogiczną bądź psychologiczną. W trakcie badania przejdzie szereg rutynowych testów pozwalających określić lateralizację ręki, nogi, oka, ucha. Być może zostaną zalecone ćwiczenia rekompensacyjne (prowadzone w szkole lub indywidualnie w domu).

Jak pomóc dziecku leworęcznemu?

Świat praworęcznych sprawia czasem trudności dzieciom leworęcznym, dlatego istotne jest, aby im pomóc w przystosowaniu się. Stworzenie atmosfery akceptacji i zrozumienia ewentualnych trudności, motywacja do pracy, w szczególności do dodatkowych ćwiczeń rekompensacyjnych to zadania dla rodziców.

W okresie przedszkolnym bardzo ważne jest, aby opiekunowie odpowiednio przygotowali dziecko do roli ucznia, wymaga to od nich osobistego zaangażowania. Powinni oni codziennie czytać dzieciom, zachęcać do zabaw pobudzających wyobraźnię, rozwijających myślenie, mowę, wspólnie poznawać świat i przyrodę, także w zajęciach manualnych. O leworęczności trzeba powiedzieć nauczycielowi czy przedszkolance, aby mogli oni przygotować odpowiednie miejsce pracy dla naszego dziecka.

Nauka pisania i rysowania

Dzieci rozpoczynające naukę w szkole posiadają już umiejętności ruchowe konieczne do wyćwiczenia umiejętności płynnego pisania. Niestety, nie zawsze są one właściwie wykorzystywane w nauce pisania.

Aby pomóc dziecku w nauce pisania, przygotuj dla niego miejsce pracy:

światło powinno padać na biurko z prawej strony

dziecko powinno siedzieć z lewej strony biurka

zakup odpowiednich dla dzieci leworęcznych przyborów szkolnych

początkowo dziecko powinno uczyć się pisać ołówkiem.

W trakcie nauki trzeba zwrócić uwagę na:

odpowiedni chwyt pióra, ołówka - powinno się go trzymać w trzech palcach: między kciukiem i palcem środkowym, zaś palec wskazujący naciska ołówek od góry, drugi koniec ołówka powinien być skierowany ku lewemu ramieniu

ułożenie zeszytu i ręki - zeszyt powinien leżeć po lewej stronie osi ciała dziecka (ręka lewa podczas pisania zbliża się od strony lewej do osi ciała), ukośnie, jego górny lewy róg powinien być skierowany ku górze blatu)

odpowiednia pozycja ciała - obie stopy oparte o podłogę, plecy wyprostowane

podczas pisania palce powinny znajdować się poniżej liniatury.

I ostatnia porada: przede wszystkim motywuj dziecko i wspieraj. Spraw by ewentualne niepowodzenia w nauce nie były powodem stresu lub niechęci dziecka. Spraw by z Twojego dziecka wyrósł pewny siebie dorosły człowiek.

Leworęczność coraz bardziej popularna

W ostatnich latach liczba osób deklarujących się jako leworęczni rośnie. Przyczyniło się do tego respektowanie „odwróconego świata” w codziennym funkcjonowaniu. Wychodząc naprzeciw potrzebom leworęcznych produkuje się coraz więcej przedmiotów codziennego użytku dedykowanych właśnie im. W wielu krajach powstają sklepy dla leworęcznych, gdzie można znaleźć odpowiednio przystosowane przybory szkolne, instrumenty i narzędzia. Na licznych forach i serwisach tworzą się społeczności leworęcznych, istnieją również serwisy poświęcone tylko osobom leworęcznym, jak np. www.leworecznosc.pl. To wszystko, aby edukować rodziców i pedagogów do pracy z dziećmi posługującymi się lewą rączką.

W Anglii powstała Światowa Organizacja Kluby Leworęcznych, która ustanowiła 13 sierpnia Międzynarodowym Dniem Leworęcznych. Pamiętajcie zatem, aby tego dnia złożyć życzenia wszystkim leworęcznym!

Twoje dziecko jest leworęczne? Jak widzisz, dziś to żaden problem. Nie martw się, to niepotrzebne.

 

Anna Kusak

www.superkid.pl

Jak wiadomo, z powodu dysleksji dziecko czyta z trudnością – dotyczy to samego „odszyfrowywania” pojedynczych słów, nie mówiąc o sensie czytanych zdań. Aby uniknąć sytuacji, w której dziecko spędza nad tekstem dużo czasu, ale ostatecznie nic z lektury nie pamięta czy nawet tekstu nie rozumie, podczas nauki czytania powinno czytać na głos. Dzięki temu jest w stanie łatwiej rozumieć sens artykułowanych słów.


Warto dać dziecku jakąś motywację do zapoznania się z tekstem. Zadaj mu na przykład pytanie, na które ono nie zna odpowiedzi, ale którą znajdzie w leżącym przed nim tekście. Niech dziecko ma poczucie, że czyta nie dla samego czytania, wykonując żmudne ćwiczenie, ale po to, by znaleźć informację, której szuka.

Jeśli dziecko ma problem z czytaniem całymi zdaniami, pomóż mu, dzieląc poszczególne zdania czy fragmenty tekstu na logiczne grupy wyrazów, jak podaje poniższy przykład.

W kilka chwil wiewiórka i jej nowy przyjaciel dotarli na miejsce. Zdążyli w samą porę.
Mysia orkiestra zaczynała grać leśnego walca, podczas którego jury miało
wybrać zwycięzców.

Dodatkowo, aby wzmocnić rozumienie czytanego tekstu, po każdym akapicie zrób przerwę i poproś dziecko, by opowiedziało ci o przeczytanym właśnie fragmencie.

Ćwicząc z dzieckiem czytanie, warto trzymać się takiego schematu:
Znajdź tekst/opowiadanie, które na pewno zainteresuje twojego malucha. Kryterium wyboru, oprócz tematyki, jest to, by znał on minimum dziewięćdziesiąt osiem procent słów zawartych w tekście. Poproś, by dziecko przeczytało tekst na głos, a następnie zachęć je, by ci o nim opowiedziało.
Jeśli sobie nie poradzi, poproś, by przeczytało tekst ponownie po cichu, skupiając się na treści. Po każdym akapicie każ mu się zatrzymać i opowiedzieć o tym, co czyta.
Kiedy dziecko zacznie sobie radzić, zwiększaj stopniowo ilość czytanych jednorazowo akapitów, aż będzie umiało opowiedzieć treść całej strony po jednorazowej lekturze.
Kiedy dziecku czytanie głośne i streszczanie jednej strony nie sprawia problemów, zachęcaj je powoli do czytania po cichu.
Jeśli dziecko ma problemy ze zrelacjonowaniem wydarzeń opisanych na jednej stronie tekstu po jednorazowej cichej lekturze, pozwól mu na czytanie akapitami i streszczanie poszczególnych fragmentów. Zasada postępowania jest taka, jak w przypadku pracy głośnej z tekstem.
Prośba o streszczenie przeczytanego fragmentu to nie jedyna forma pracy z tekstem. Warto stosować też inne ćwiczenia i zabawy, np.
•    Zamiast prosić dziecko o streszczenie, zadaj mu pytania do tekstu. Postaraj się, by były to raczej pytania szczegółowe (zaczynające się od "co?", "gdzie?", "dlaczego?" itd.), a NIE ogólne (zaczynające się od "czy?").
•    Wypowiedz kilka zdań nawiązujących do tekstu - niektóre zdania niech będą oparte o fakty przedstawione w tekście, inne - niezgodne z prawdą. Zadaniem dziecka będzie ocenić, czy te zdania są prawdziwe, czy fałszywe.
•    Możecie streścić tekst razem, wypowiadając na przemian po jednym zdaniu. Dziecko zaczyna, mówiąc o tym, jaki był początek, ty wypowiadasz kolejne zdanie, kontynuując historię, potem dziecko formułuje następne zdanie, prezentując dalszy ciąg.
•    Przygotuj wcześniej kopię tekstu, który czytacie (np. skseruj lub napisz na komputerze i wydrukuj). Po oznaczeniu kolorami logicznych grup wyrazowych (patrz przykład wyżej) i przeczytaniu całości tekstu, potnij tekst na fragmenty - zgodnie z kolorowymi oznaczeniami. Zadaniem dziecka będzie złożyć tekst w sensowną całość.
•    Kopię tekstu możesz wykorzystać jeszcze inaczej. Zamaluj czarnym markerem lub białym korektorem niektóre słowa w tekście. Niech to będą słowa znaczące - istotne rzeczowniki lub czasowniki, które dziecko powinno zapamiętać, jeśli przeczytało tekst ze zrozumieniem. Zadaniem małego czytelnika jest uzupełnić luki w tekście, bazując na tym, co zapamiętało i zrozumiało po jego przeczytaniu.
•    Jeśli macie trochę więcej czasu na ćwiczenie, poproś dziecko o zilustrowanie przeczytanego fragmentu.
Zadbaj o to, by ćwiczenia do tekstu były ciekawe i różnorodne. Niech dziecko poczuje, że czytanie może być fajną zabawą - nawet jeśli początkowo sprawia trochę kłopotów. Pamiętaj o tym, by zaczynać od tekstów krótkich i prostych, by potem powoli zwiększać stopień ich trudności. Wytłumacz dziecku, że błędy i problemy to naturalny składnik procesu nauki - i to nie tylko nauki czytania. Zauważaj i chwal wszystkie drobne osiągnięcia dziecka - wtedy jego motywacja do podejmowania wysiłku będzie dużo większa.

Monika Pyżanowska

www.superkid.pl 

O problemach z dysleksją oraz innymi zaburzeniami uczenia się lub koncentracji (dysgrafia, dysortografia, dyskalkulia, ADD) mówi się ostatnio coraz więcej. Naukowcy od lat prowadzą badania nad przyczynami ich powstawania i wciąż brak jest jednolitych ustaleń w tym zakresie.

Jedną z najbardziej interesujących teorii dotyczących przyczyn powstawania oraz terapii dysleksji jest teoria opracowana przez Ronalda D. Davisa. Znaczącym faktem jest, że Davis sam jest dyslektykiem i jego teoria powstała w oparciu o osobiste doświadczenia, a skuteczność opracowanej przez niego metody terapii sięga ponad 90 %. Davis nie odrzuca także innych teorii dotyczących powstawania dysleksji, a jedynie wskazuje ich niedoskonałości i możliwy inny sposób interpretacji wyników badań.

Według Davisa przyczyny dysleksji związane są ze specyficznym sposobem myślenia, który charakteryzuje osoby dyslektyczne, czyli myśleniem niewerbalnym. Generalnie ludzie posługują się dwoma typami myślenia: werbalnym i niewerbalnym, używając ich wymiennie. W sposobie myślenia dyslektyków zdecydowanie przeważa myślenie niewerbalne. Co to jednak oznacza i jakie ma znaczenie dla zrozumienia istoty dysleksji oraz jej terapii? Aby odpowiedzieć na to pytanie należy wgłębić się nieco w tajniki ludzkiego umysłu i zapoznać się z rodzajami myślenia, jakimi się posługujemy.
Myślimy słowami czy obrazami?
Myślenie werbalne to w uproszczeniu myślenie za pomocą słów. Możemy sobie je wyobrazić jako rodzaj wewnętrznego monologu. Ten sposób myślenia może się jednak rozwinąć dopiero w momencie, gdy dziecko opanuje umiejętność posługiwania się mową. Dzieci uczą się mówić w różnym wieku, a przecież do tego czasu także myślą. Myślenie werbalne jest więc metodą wyuczoną.

Niewerbalny sposób myślenia jest bardziej podstawową cechą ludzkiego umysłu. W uproszczeniu możemy określić go jako myślenie za pomocą obrazów. Davis nazywa je obrazami mentalnymi. Obrazy mentalne następują jeden po drugim i układają się w rodzaj trójwymiarowego filmu, który zawiera nie tylko obraz i dźwięk, lecz także inne elementy, które odbieramy za pomocą zmysłów np.: smaki, zapachy, a także uczucia. Myślenie niewerbalne zachodzi niezwykle szybko, właściwie nieświadomie. Osoba myśląca w ten sposób nie jest w stanie świadomie zarejestrować przesuwających się w jej umyśle obrazów. Dlatego dyslektycy często nie są świadomi tego, o czym myślą, i zapytani o to, nie potrafią udzielić odpowiedzi. Mimo tego zdają sobie sprawę, że jakiś proces myślowy w ich umyśle przebiega oraz pojawia się rozwiązanie problemu bądź zadania.

Myślenie obrazami sprawia, że posługujący się nim patrzą na świat z szerokiej perspektywy, problemy postrzegają całościowo, bez konieczności rozkładania ich na poszczególne elementy. Do rozwiązania problemu dochodzą opierając się na powstałym w ich umyśle obrazie mentalnym. Mają doskonale rozwiniętą wyobraźnię. Dlatego są świetnymi strategami, są kreatywni, praktyczni i świetnie radzą sobie z rozwiązywaniem realnych problemów. Mają jednak problem z rozumowaniem linearnym, kiedy trzeba spojrzeć na zagadnienie lub przedstawić sposób rozwiązania problemu krok po kroku. Osoby myślące werbalnie zaczynają rozwiązywanie problemu od analizowania poszczególnych fragmentów danych, a następnie łączą je ze sobą sekwencyjnie, jeden po drugim.

Różnice pomiędzy obydwoma sposobami myślenia doskonale obrazuje zaprezentowany przez Davisa przykład rozwiązania prostego zadania matematycznego.
Myślenie niewerbalne a matematyka
Osoby myślące werbalnie rozwiązując zadanie matematyczne wykonują serie wyuczonych procesów. Przeprowadzają następujące po sobie działania matematyczne, aby w końcowym etapie otrzymać wynik. Bez problemu potrafią przedstawić w jaki sposób doszły do rozwiązania zadania i omówić każde jego stadium. Jednak w miarę jak arytmetyka staje się coraz bardziej skomplikowana, trzeba pamiętać coraz więcej zasad i wykonywać coraz więcej kroków.

Gdy działania matematyczne są przeprowadzane przez osobę posługującą się arytmetyką w sposób obrazowy, rozwiązanie zadania jest wynikiem manipulacji obrazami mentalnymi.

Aby lepiej zrozumieć powyższe wyjaśnienia prześledźmy przykład sposobów rozwiązania prostego zadania matematycznego przez osoby reprezentujące oba typy myślenia. Zadanie brzmi: „W słoiku jest dwanaście ciasteczek, które należy podzielić po równo pomiędzy czworo przyjaciół. Ile ciasteczek dostanie każdy z nich?”

Osoba myśląca słowami zadanie rozwiąże w następujący sposób:
1. Dwanaście ciasteczek.
2. Dzieli się je pomiędzy czterech przyjaciół.
3. Każdy dostaje tyle samo.
4. To oznacza: dwanaście ciasteczek dzieli się pomiędzy czterech przyjaciół.
5. Dzielimy dwanaście na cztery.
6. Dwanaście dzielone na cztery daje trzy.
7. Więc każdy z przyjaciół dostaje trzy ciastka.
8. Więc odpowiedzią jest trzy.

Osoba myśląca obrazami doświadcza serii obrazów:
1. Puszka z ciasteczkami oraz on sam z trójką przyjaciół wokół niej.
2. Każde z dzieci bierze po jednym ciasteczku.
3. Każde z dzieci bierze następne ciasteczko.
4. Każde z dzieci bierze kolejne ciasteczko i puszka jest pusta.
5. Więc on ma teraz trzy ciasteczka i to jest właściwa odpowiedź.

Osoba myśląca słowami rozważa problem symbolicznie, za pomocą działań arytmetycznych. Osoba myśląca obrazami podświadomie przesuwa w myślach serię obrazów mentalnych, które pozwalają na otrzymanie końcowej odpowiedzi bez konieczności przeprowadzania arytmetycznych działań. W powyższym przykładzie osoba myśląca werbalnie potrzebowała ośmiu działań i kilku sekund, by dojść do odpowiedzi. Osoba myśląca obrazami zrobiła to samo w pięciu działaniach i w czasie ułamka sekundy. Myślący słowami mógłby wyjaśnić i opisać dokładnie, jak doszedł do odpowiedzi. Myślący obrazami nie byłby nawet świadomy przetwarzanych obrazów. Procesy myślowe zaszły w jego umyśle tak szybko, że nie jest on zdolny do wyjaśnienia lub opisania tego. Problem, jaki się w tym przypadku pojawia, wynika z charakteru programów szkolnych, które wymagają od ucznia odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób zadanie zostało rozwiązane. Osoby myślące obrazami nie będą potrafiły sprostać tym wymaganiom bez zastosowania odpowiedniej terapii.
Oko umysłu
Osoby myślące obrazami posiadają szczególną zdolność wprowadzania się w stan tzw. dezorientacji. Robią to w sytuacji, gdy czują się zagubione lub szczególnie czymś zaintrygowane. Stan dezorientacji pozwala na swobodne obracanie przedmiotu w myślach i oglądanie go z różnych perspektyw. Przypomina to obracanie trójwymiarowego modelu w komputerze, by obejrzeć wszystkie jego strony. Taka zdolność bywa też niestety źródłem problemów. Stan dezorientacji pojawia się w sytuacjach, kiedy dyslektyk doświadcza poczucia zamętu. Zaś to poczucie pojawia się, kiedy dyslektyk myślący obrazami napotyka na symbol, który nie wywołuje w jego umyśle obrazu mentalnego. Np. gdy podczas czytania osoba styka się ze słowami, których treści nie można przedstawić za pomocą obrazu. Stan dezorientacji powoduje wówczas zniekształcenie odbieranego zmysłami obrazu. To natomiast prowadzi np. do pomijania i przestawiania liter, cyfr i słów, może powodować nadmierną aktywność i trudności w koncentracji uwagi, a także problemy z wykonywaniem działań matematycznych – czyli objawy zaburzeń uczenia się i koncentracji, które Davis określa wspólnym mianem dysleksji.

Dyslektyk, który nauczył się używać dezorientacji we wczesnym okresie życia, by postrzegać świat na różne sposoby przemieszcza w tym celu swój punkt orientacji. Ów punkt orientacji Davis nazywa okiem umysłu. W ten sposób określa on fikcyjne miejsce w przestrzeni, z którego człowiek odbiera większość bodźców percepcyjnych: obraz, dźwięk, równowagę, ruch. Osoby, które nie są dyslektykami postrzegają świat z ustalonego punktu orientacji. Większość ludzi ma poczucie, że miejsce to znajduje się za oczami. Dyslektycy potrafią przesuwać swoje oko umysłu, by móc zmieniać perspektywę patrzenia na przedmiot. Na przykład, kiedy dyslektyk myli literę b z d, jest bardzo możliwe, że litera ta jest oglądana od tyłu – oko umysłu patrzy na nią z drugiej strony kartki. Umiejętność taka może być bardzo przydatna. Jednak gdy mamy do czynienia z dwuwymiarowym symbolem, np. tekstem, oko umysłu musi być ustawione prawidłowo, żeby tekst odczytać prawidłowo. Odpowiednie ustawienie oka umysłu oznacza takie ustawienie, by percepcja świata była konsekwentna i prawidłowa. Na tym właśnie polega orientacja, a w jej zaburzeniach Davis upatruje przyczyn dysleksji.

Dlatego jedna z procedur w terapii dysleksji polega na przywróceniu orientacji, czyli na odpowiedniej kontroli oka umysłu. Specjalna seria ćwiczeń, opracowana przez Davisa, pozwala na dokładne odnalezienie lokalizacji punktu percepcji i kontrolę stanu dezorientacji. Dyslektycy, którzy poddali się tej terapii byli niezwykle zaskoczeni faktem, że ktoś tak dogłębnie zrozumiał sposób ich myślenia oraz, że w niezwykle prosty sposób ich problemy mogą zostać rozwiązane.

 


Artykuł przygotowany przez: Pracownię Rozwoju Zdolności Poznawczych

www.superkid.pl

 

 

 

Wszyscy chcemy, żeby nasze dzieci chętnie czytały. Marzymy o chwili, kiedy być może nasze dziecko wreszcie dojrzeje, "zmądrzeje" i zrozumie, jakie pożytki płyną z czytania, ponieważ nasze narzekania na kolejną godzinę spędzoną przed telewizorem czy komputerem nie docierają do pociechy, pogrążonej w łatwym w odbiorze świecie obrazków. Ale marzenia takie musimy między bajki włożyć i zastanowić się jak najszybciej, co my sami zrobiliśmy, aby zachęcić dziecko do czytania. Może nie jest jeszcze za późno, żeby nadrobić zaległości sprzed lat.

Przykład idzie z góry

Po pierwsze, jeśli chcemy, żeby nasze dzieci czytały, i to nie tylko z przymusu szkolnego, lecz z własnej potrzeby i dla własnej przyjemności, muszą mieć do tego odpowiednie wzorce. Widok, od najmłodszych lat, rodziców czytających książki, rozmawiających o nich, prowokuje dzieci do naśladownictwa: skoro mama i tata czytają to znaczy, że musi to być interesujące. I tak pojawia się pierwsze zainteresowanie książką. Musimy więc zdawać sobie sprawę, jak ważny jest nasz udział w tym procesie.   Już kilkumiesięcznemu dziecku można, a nawet należy czytać. Szczególnie krótkie wierszyki, rymowanki oparte na rytmie i grze dźwięków. Maluchy uwielbiają słuchać przerysowanej interpretacji wyrazów dźwiękonaśladowczych. Do takich krótkich, kilkuminutowych sesji czytania, dodajemy oglądanie obrazków. Na tym etapie ma to bardzo ważne znaczenie dla rozwoju mowy dziecka, a także jego wiedzy o świecie. Pokazujemy kotki, pieski, samochodziki, demonstrujemy dźwięki przez nie wydawane. I już mamy za sobą pierwszy krok z oswajaniem dziecka z książką. Dziecko zaczyna kojarzyć oglądanie obrazków z przyjemnością, czasem spędzonym na kolanach mamy, taty lub dziadków. Do obrazków dopowiadamy historie, niekoniecznie zgodne z treścią opisu obrazka. Lepiej nawet, gdy historie te mają związek z wydarzeniami ostatnich dni, wówczas dziecko widzi związek pomiędzy obrazkiem w książce a własnym doświadczeniem. Nie wolno zmuszać dziecka do słuchania: jeśli widzimy, że przestaje się koncentrować, zaczynamy inną zabawę, a do książki wracamy za jakiś czas. Bardzo szybko dziecko samo zacznie przynosić książeczki i domagać się wspólnego oglądania obrazków i czytania.

Zabawy z książką

Niezmiernie ważne jest, żebyśmy w odpowiedni sposób dopasowywali tematykę książek do zainteresowań dziecka. Już roczniak przejawia pierwsze predyspozycje i zainteresowania: zwierzątka, samochody, misie itp. Dlatego musimy bacznie obserwować dziecko i dostarczać mu takie książki, które będą go ciekawiły. Jeśli zaniedbaliśmy rozwijanie zamiłowania do książek w najmłodszym wieku, możemy nadrobić to później poprzez wskazywanie dziecku możliwości rozwijania zainteresowań poprzez wspólne oglądanie i czytanie książek. Jeśli dziecko interesuje się dinozaurami, lubi zwierzątka lub chętnie ogląda Kubusia Puchatka, kupmy mu książeczki o takiej tematyce. A jeszcze lepiej, zamiast wchodzić do sklepów z zabawkami, zabierzmy dziecko do księgarni i pozwólmy mu samemu wybrać książkę. Takie wyprawy powinny stać się swego rodzaju rytuałem, nie zawsze muszą kończyć się kupnem nowej pozycji, wystarczy pozwolić dziecku pooglądać książki, oswoić się z atmosferą księgarń. Kupno książki może być nagrodą np. za grzeczne zachowanie u dentysty lub posprzątanie pokoju.   Warto zapisać dziecko do biblioteki, nawet jeśli jeszcze samo nie umie jeszcze czytać. Pozwoli mu to na wyrobienie sobie nawyku korzystania z tej instytucji, a także szanowania książek. W późniejszym wieku nie będzie miało problemu z korzystaniem z katalogów i wyszukiwaniem interesujących go pozycji. Korzystanie z biblioteki ma ważne znaczenia dla dziecka, czuje się ono wtedy bardziej dorosłe, dowartościowane możliwością wkroczenia w dorosły świat. Z bibliotekami wiąże się jeszcze jeden ważny aspekt zainteresowania dziecka czytaniem. Istotny zwłaszcza gdy dziecko nie chodzi do przedszkola, lub przedszkole to nie kładzie szczególnego nacisku na sprawy czytelnictwa. W bibliotekach bardzo często organizowane są różnego rodzaju konkursy czytelnicze, konkursy na ilustracje do ulubionych książek, czy, dla starszych dzieci, np. pisania recenzji. Często też biblioteki czy księgarnie, organizują spotkania z autorami książek dla dzieci. Uczestnictwo w tego rodzaju imprezach pozwala na integrację z innymi dziećmi a także na "żywy" kontakt z książką poprzez opowiadania autora o jej powstawaniu. Wszystko to ma niewątpliwy wpływ na wzbudzenie i rozbudzenie zainteresowania czytaniem przez nasze maluchy. Dlatego warto rozglądać się po najbliższej okolicy i wyszukiwać interesujące miejsca, interesujące spotkania i zachęcać dziecko do brania w nich udziału.   Ważnym momentem w rozwoju zainteresowania książką jest nauka czytania. I znowu powtórzę, nie robimy niczego na siłę. Zachęcamy do nauki literek, pokazujemy je w książce, możemy układać słowa w różnego rodzaju układankach, chwalimy za każde przeczytane słowo. Dzieci lubią przejmować rolę dorosłych, więc przy wieczornym czytaniu czytajmy na zmianę, parę stron my, kolejne strony dziecko. Jak zwykle przy dziecku uzbrajamy się w ogromną dozę cierpliwości. Nie poganiamy, żeby czytało szybciej, nie poprawiamy za każdym razem, jeżeli dziecko nie może poradzić sobie z przeczytaniem jakiegoś słowa, pomagamy w złożeniu literek w wyraz, lecz nie wyręczamy całkowicie. I tak jak poprzednio, nie zmuszamy do czytania, gdy dziecko się znudziło lub zmęczyło. Pozwólmy dziecku prowadzić i dyktować tempo nauki. Musimy też dopasowywać poziom trudności tekstu do poziomu umiejętności dziecka i nie podnosić poprzeczki zbyt wysoko, żeby zbytnimi wymaganiami nie zniechęcić dziecka.

Lektury szkolne...nudne?

I dochodzimy do momentu, gdy nasze, już lubiące czytać dziecko, idzie do szkoły i tam zmuszane jest do czytania konkretnych pozycji. Nie oczekujmy, że wszystkie lektury będą się dziecku podobać. Czeka nas trudna droga do wytłumaczenia dziecku, dlaczego często warto jest przeczytać coś, co na początku wydawało nam się zupełnie nieinteresujące. Warto, też nauczyć dziecko obowiązkowości i wpoić mu, że tak jak trzeba rozwiązać zadania z matematyki, tak trzeba przeczytać lekturę. Bardzo ważne w tym momencie są rozmowy z dzieckiem na temat lektur, zwłaszcza tych niechętnie czytanych. Prośmy dziecko o wytłumaczenie, dlaczego lektura mu się nie podoba. Nie poprzestańmy na wytłumaczeniu, że jest nudna czy głupia. Musimy w rozmowach z dzieckiem wykazać, że żeby poddać książkę krytyce musi najpierw ją przeczytać. Nie unikajmy oglądania filmów nakręconych na podstawie powieści, ale jednocześnie zachęcajmy dziecko do przeczytania książki i porównań pomiędzy wzorcem literackim a filmem. Niezmiernie ważną rolę w rozbudzaniu zainteresowań literaturą odgrywają rozmowy i dyskusje na temat przeczytanych książek. Na pewno dużą rolę odgrywają tutaj szkoła i dobrze przygotowani nauczyciele. Jednak nie oczekujmy, że szkoła wyręczy nas w zaangażowaniu w sprawy związane z kształtowaniem zainteresowań naszego dziecka. Dyskusje o książkach z kilkulatkiem, pozwalanie mu na wypowiadanie swojego punktu widzenia przygotują i nas i dziecko do późniejszych dyskusji z nastolatkiem odnośnie sensu czytania Mickiewicza czy Żeromskiego.   Przed nami więc dużo pracy, ponieważ to od rodziców, ich podejścia i zaangażowania zależy 99% sukcesu, jaki możemy odnieść w zachęceniu dziecka do czytania. Pamiętajmy, że najważniejszą sprawą jest wykorzystanie naturalnego zainteresowania dziecka otaczającym światem na bardzo wczesnym etapie rozwoju. W każdym późniejszym momencie możemy naprawić wcześniejsze zaniedbania, jednak jak zwykle, im później tym trudniej. Warto jednak ten trud podejmować, bo gra jest warta świeczki. Czytanie książek odgrywa niezmiernie ważną rolę w rozwoju młodego człowieka, pobudza wyobraźnię i twórcze myślenie, poszerza wiedzę, wzbogaca słownictwo, pozwala korzystać z dorobku intelektualnego przeszłych pokoleń i lepiej rozumieć otaczający nas świat. Dlatego rodzice, książki do rąk!

www.superkid.pl 

Umiejętności ruchowe konieczne do wyćwiczenia płynnego pisania wykształcają się zanim jeszcze dziecko idzie do szkoły. Jak dowodzą badania specjalisty od sensomotoryki, eksperta marki Stabilo Doktora Christiana Marquardt’a, nie są one jednak właściwie wykorzystywane. Tymczasem nauka pisania może być świetną zabawą, do której dziecko z radością się dołączy.

Nauka pisania zawsze sprawiała dzieciom problemy. Tymczasem rysując od wczesnego wieku nasze pociechy nabierają zdolności prowadzenia ręki w swobodny sposób. Utrwalają się ruchy takie jak: kreślenie linii pionowych i poziomych, okręgów (przeciwnie do wskazówek zegara). W oparciu o te umiejętności, można gładko przejść do nauki liter. Według badań niemieckiego eksperta Doktora Christiana Marquardt’a naukę pisania powinno się więc opierać o te predyspozycje i wykorzystywać je, zamiast wpajać na siłę szereg niezrozumiałych reguł.

Nauka pisania

Oznaką prawidłowego pisania jest automatyczny sposób, w jaki poruszamy dłonią. Ruchy te charakteryzuje równy rytm oraz stopień powtarzalności, są płynne i nie wymagają czasu ani wysiłku – tłumaczy Marquardt. Dzieci uczące się pisać, kiedy rysują wykonują ruchy bardzo płynne – tworząc linie czy koła. Kiedy jednak pracują nad literami, które mają kształt nieznany, zaczynają kopiować je kawałek po kawałku. Te kontrolowane ruchy, uniemożliwiając wspomnianą płynność, wpływają na tempo pisania oraz ściskanie dłoni. Im lepiej dzieci radzą sobie z pisaniem, tym mniej kontrolują swoje ruchy i zaczynają pisać automatycznie.

Wnioski te warto wykorzystać w nauce, łączyć rysowanie i pisanie. Dzieci uczące się pisać, muszą powtarzać określone czynności i ruchy. Trzeba również wiedzieć, że nawyki w pisaniu dzieci leworęcznych są inne niż dzieci praworęcznych. Ważne jest, aby przygotować dziecku odpowiednie miejsce do pracy:

a) dla leworęcznych
    światło powinno padać na biurko z prawej strony
    dziecko powinno siedzieć z lewej strony biurka
    zakup odpowiednich dla dzieci leworęcznych przyborów szkolnych

b) dla praworęcznych
    światło powinno padać na biurko z lewej strony
    dziecko powinno siedzieć z prawej strony biurka
    zakup odpowiednich dla dzieci praworęcznych przyborów szkolnych.

Przybory szkolne

Wbrew pozorom przybory szkolne dedykowane lewo lub praworęcznym mają olbrzymie znaczenie. Prowadzone badania z ergonomii określiły, że jest wiele czynników mających wpływ na pisanie. Przygotowując ekspertyzy specjalistyczne, dotyczące ergonomii produktów, Dr Górska Prezes Polskiego Towarzystwa Ergonomicznego, ocenia dane sprzęty powszechnego użytku pod kątem poniższych zasad konstrukcji:

    siła, wielkość i położenie powinny odpowiadać możliwościom biologicznym użytkownika
    kierunek ruchu powinien być zgodny z oczekiwanym
    kształt i forma powinny odpowiadać krzywiznom fizjologicznym ciała
    faktura materiału, z którego wykonany jest wyrób, powinna sprzyjać pewności chwytu
    materiał powinien być łatwy do utrzymania w czystości
    wymiary powinny być zgodne z cechami antropometrycznymi użytkownika
    kolorystyka i harmonia kształtu powinny zaspokajać potrzeby estetyczne użytkownika.

Szczególne wymagania z punktu widzenia ergonomii powinny spełniać przedmioty manipulowane rękoma – tłumaczy doktor Ewa Górska, Prezes Polskiego Towarzystwa Ergonomicznego - wynika to z faktu, że ręka jest nie tylko narzędziem chwytnym, ale również instrumentem czucia. Skomplikowana i bardzo subtelna budowa anatomiczna świadczy o wielkich możliwościach kinematycznych i dynamicznych ręki. Nieprawidłowości nawet stosunkowo niewielkie w konstrukcji przedmiotów obsługiwanych ręką mogą prowadzić do uszkodzenia delikatnej struktury anatomicznej i w następstwie powodować ograniczenia funkcji jakości i wartości chwytu oraz funkcji sterowania, czyli zmniejszenia zdolności manipulacyjnych. Ze względu na to, że w sterowaniu dłonią uczestniczą mięśnie przedramienia, niekorzystne zmiany mogą dotyczyć również tej partii ciała i spowodować zmiany w łokciu, tzw. łokieć tenisisty.

Patrząc kompleksowo na naukę pisania warto łączyć komponenty psychologiczne, sensomotoryczne oraz ergonomii sprzętu piśmienniczego. Do takiego wniosku doszła już dawno firma Stabilo, która do pracy przy nowych modelach i kolekcjach artykułów tej marki, zatrudnia najlepszych światowych specjalistów. Jednym z nich jest wspomniany Dr Marquardt. Efektem pracy zespołu są innowacyjne i ergonomiczne produkty, które zdobywają uznanie na całym świecie. Przybory szkolne tej firmy cieszą się sporym uznaniem wśród leworęcznych i ich rodziców. Produkty te ułatwiają naukę w szkole dzieciom, przy czym w porównaniu z konkurencją są tańsze.

Gdy nauka staje się monotonna

Ćwiczenie pisania czasem zaczyna być monotonne, dziecko zniechęca się. Jeśli dodatkowo pojawiają się trudności, nasza pociecha rezygnuje z pisania. Co zrobić, aby je zachęcić? Zacznijcie się bawić! Oto kilka zabaw na zachętę:

    lepienie plastelinowych literek własnego imienia
    rysowanie patykiem na piasku

    malowanie farbami przy użyciu palców - obecnie dostępne farby są łatwo zmywalne. Występują również farby przeznaczone specjalnie do malowania palcami, a dziecko pozbawione ograniczeń będzie miało dobrą zabawę. Można również zostawiać odciski swoich dłoni i stóp, tworzyć z nich rożne kompozycje

    obrysowywanie rąk, stóp, ciała, przedmiotów codziennego użytku, zabawek, a następnie dorysowywanie im oczu, uśmiechów, tworzenie kompozycji

    pisanie świecą na kartce, a następnie malowanie po kartce farbami, tak aby napis zrobił się widoczny

    kreślenie linii, figur, liter, cyfr na tackach z kaszą

    wykonywanie różnych ćwiczeń graficznych przy użyciu: kredy, kredek woskowych, węgla rysunkowego, pędzla, ołówka, długopisu, pióra bądź mazaków różnej grubości.

Trzeba pamiętać, że nie możemy ćwiczyć z dzieckiem przez kilka godzin bez przerwy. Dziecko potrzebuje relaksu i odpoczynku. Dlatego dobrze jest też przeprowadzić parę ćwiczeń relaksacyjnych, takich, które w zabawie ćwiczą automatyzację ruchów związanych z pisaniem. Polecamy np.:

    zabawy ruchowe: pryskanie wodą, otrzepywanie rąk z wody, wytrzepywanie wody z rękawa, otrząsanie się z wody, strzepywanie nitki z rękawa

    kreślenie linii z zachowaniem kierunku ruchu: linie pionowe – od góry ku dołowi, linie poziome – od lewej ku prawej

    kreślenie w powietrzu, na tackach z piaskiem i różnymi technikami graficznymi linii pionowych, poziomych, ukośnych, łamanych, krzywych i figur geometrycznych ( koło, elipsa, kwadrat, trójkąt ).

Ćwiczenia powinny być wykonywane w atmosferze zabawy i śmiechu, aby dziecko zrelaksowało się. Dzięki dobremu nastrojowi, pociecha nie będzie przejmowała się porażkami i przezwyciężymy jej strach przed niepowodzeniami w malowaniu i pisaniu. Dodatkowo wywiąże się między Wami nić emocjonalna, która wpływa na socjalizację i rozwój dziecka. Ważne jest abyście w tych zabawach nagradzali wysiłek pociechy. Jego praca włożona w rysunek, pisanie musi zostać doceniona. Niepowodzenia można obracać w żart i wspólnie się pośmiać, ale nie naśmiewać się. Po serii ćwiczeń, można wrócić do nauki pisania.

Pisanie, które nam nie sprawia problemów, dla dzieci jest spora trudnością. Trzeba wykorzystać umiejętności, których dziecko nabyło w zabawie, aby nauka nie była nudna i monotonna, aby chciało pisać. Maluchy zachęcone do ćwiczeń, miło będą kojarzyć edukację, co przełoży się również na późniejsze wyniki w szkole.

Autor: Anna Kusak
Za zgodą www.superkid.pl

Zastanów się nad osobowością swojego dziecka. Czy jest elastyczne, czy raczej trudno przystosowuje się do nowych sytuacji? Jak przeżywa sukcesy i porażki? Jak reaguje na rywalizację? Czy lubi nowe wyzwania? Od odpowiedzi na te pytania zależy sposób motywowania młodego człowieka do nowych działań. 

Jakie twoje dziecko ma słabe i mocne strony, zainteresowania i pasje? Jak szybko zapamiętuje nowe treści? Jak radzi sobie z ocenami nauczycieli? Jak reaguje na zasady i reguły? Czy unika tego, co sprawia mu trudność? Czy umie się skupić na zadaniu? Czy szybko się nudzi? Czy dąży wytrwale do celu? Kiedy najchętniej zabiera się do nauki? Co mu w tym pomaga, co przeszkadza? Znając odpowiedzi na te pytania, zwróć uwagę na to, w jaki sposób komunikujesz się z dzieckiem. Jeśli chcesz mu pomóc, na pewno: 

  • nie strasz - "Jeśli nie nauczysz się wiersza, to dostaniesz słabą ocenę i twoja nauczycielka będzie na ciebie zła. Zobaczysz!"; 

  • nie oceniaj i nie kraj - "Ponieważ bazgrolisz w zeszycie, nie pojedziesz w niedzielę na urodziny do Pauliny"; 

  • nie nagradzaj - "Dostaniesz rower na koniec roku, jeśli będziesz mieć świadectwo z czerwonym paskiem" (kiedy perspektywa otrzymania nagrody jest zbyt odległa, sama nagroda traci na wartości); 

  • nie porównuj - "Kasia to dopiero dobrze się uczy, mógłbyś brać z niej przykład"; 

  • nie stawaj zawsze po stronie nauczyciela czy wychowawcy - "Gdybyś się nauczył, dostałbyś lepszy stopień, za mało się przykładasz, weź się do roboty". 

To, jak mówisz do dziecka, jest niezwykle ważne. Warto zmienić swoje nastawienie i zrozumieć, że źródłem osiągnięć, kompetencji i szacunku dla samego siebie nie jest zewnętrzna lecz wewnętrzna motywacja dziecka. Rodzice spodziewają się, że dzieci automatycznie rozwiną w sobie wewnętrzną motywację do nauki, jako bezpośredni rezultat stosowania przez dorosłych kontroli zewnętrznej, na przykład nagradzania czy chwalenia. 

Co to jest pochwała? 

Pochwała jest słownym komunikatem, który wyraża pozytywną ocenę dziecka, dotyczy jego osiągnięć, zachowania, zalet. Wszystkie te komunikaty są używane zawsze w drugiej osobie liczby pojedynczej. Jeżeli często używasz pochwały, by zmotywować dziecko do czytania, liczenia, odrabiania zadań domowych, grzeczniejszego zachowania, wykonywania różnych aktywności, twoją intencją jest nagrodzić słownie zachowanie, które uważasz za słuszne. Dzieci nadmiernie chwalone szybko uczą się wybierać tylko te rzeczy, które ich zdaniem spodobają się rodzicom. Unikają więc robienia tego, co spotyka się z ich obojętnością. W konsekwencji częste stosowanie pochwał prowadzi do podważania wewnętrznej motywacji dziecka, co może owocować rezygnacją z różnych form działania. Ponadto, w dłuższej perspektywie, kiedy dziecko przyzwyczai się do różnych sposobów nagradzania, ich brak może być odbierany jako dezaprobata, a otrzymywanie wielu pochwał lub nagród może osłabić ich znaczenie. Często także pochwała może nie odpowiadać własnej samoocenie dziecka. 

Ukryta myśl 

Chwalenie zawsze zawiera tak zwaną "ukrytą myśl". Kiedy mówisz: "Jesteś tak inteligentny, że możesz mieć najlepsze oceny" - ukryta myśl brzmi: "Dlaczego ich nie masz? Czemu się tak mało starasz? Zrób coś z tymi ocenami, nie jestem z ciebie do końca zadowolony". Albo: "Naprawdę bardzo ładnie dzisiaj odrobiłeś lekcje" - ukryta myśl: "Mam nadzieję, że tak już będzie zawsze, wtedy naprawdę będę zadowolona i spokojna". 

Ukrytą myślą w pochwałach jest również subtelnie wyrażony krytycyzm, który, niestety, czasem jest zalecany jako skuteczny sposób motywowania dzieci. Na przykład: 

  • "Aniu, uczysz się znacznie lepiej niż w pierwszym semestrze, ale nadal musisz poświęcić dużo uwagi nauce." 

  • "Bardzo ładnie się nauczyłeś tego wiersza. Byłabym jeszcze bardziej zadowolona, gdybyś nauczył się do sprawdzianu z matematyki tak jak prosiłam, ale naprawdę widać, że się starałeś." 

  • "Marku, bardzo dobrze, że dostałeś piątkę z matematyki, ale ta trójka z polskiego to chyba wymaga poprawy." 

  • "Bardzo ładnie, że odrobiłeś już lekcje Filipie. Jeszcze bardziej byś mi się podobał gdybyś wyszczotkował sobie włosy, ale naprawdę widać, że się starasz." 

Czym zastąpić pochwały? 

Komunikaty pozytywne typu JA wprowadził w 1964 roku Dr Thomas Gordon. Jest to jasny komunikat, który pokazuje, jak zachowanie dziecka wpływa na ciebie - wysyłającego ten komunikat rodzica. Podczas wszystkich kursów Treningu Skutecznego Rodzica zachęcam, aby rodzice nauczyli się wysyłać właśnie takie komunikaty zamiast "typowych" pochwał. Oto kilka przykładów komunikatów typu JA: 

  • "Podoba mi się, że tak starannie odrobiłeś lekcje, naprawdę to doceniam"; 

  • "Uważam, że jesteś inteligentna, i to jest twoja mocna strona"; 

  • "Kasiu, doceniam, ile wysiłku włożyłaś w to, aby czytać coraz lepiej, jetem z ciebie dumna"; 

  • "Marku, ogromnie się cieszę z twojej piątki z matematyki. Moje gratulacje"; 

  • "Jestem pod wrażeniem, że już odrobiłeś lekcje, Filipie"; 

W przeciwieństwie do zwykłych pochwał, komunikaty tego typu mówią o tobie, osobie która je sformułowała, nie oceniają dziecka. Aby pozytywne komunikaty były dla dzieci wiarygodne, muszą być uczciwe i prawdziwe, wolne od wszelkich ukrytych podtekstów. 

Violetta Kruczkowska 
licencjonowany reprezentant 
Gordon Training International w Polsce 

www.superkid.pl

 

W części pierwszej artykułu podałam kilka wskazówek, w co się zaopatrzyć i jak rozplanować podróż, by zapewnić dziecku w miarę możliwości komfort jazdy. Im lepiej o tym pomyślimy, tym mniej będziemy narażeni na marudzenie dziecka czy też jakieś niechciane, drobne "nieszczęścia".
W tej części chciałabym powiedzieć parę słów o tym, jak zaradzić najczęstszej dolegliwości, która dotyczy nie ciała, lecz ducha.

Okropnie mi się nudzi!
Czasem dziecko to otwarcie wyartykułuje, a czasem się tego domyślimy po nieznośnym zachowaniu malucha. Gdy jeździłam z moimi kilkuletnimi dziećmi pociągiem, często słyszałam od pasażerów komentarze: "Jakie Pani dzieci są grzeczne!" albo "Jakie ma Pani spokojne maluchy!". A one wcale nie były bardziej grzeczne czy bardziej spokojne od innych dzieci w ich wieku. One po prostu MIAŁY CO ROBIĆ, czyli innymi słowy MIAŁY ZAJĘCIE.
I to jest klucz do rozwiązania problemu. Musisz pomyśleć o tym, żeby dziecko miało co robić. Z niemowlakami nie ma zbyt dużych możliwości, bo poza zabraniem paru grzechotek czy zabawek niewiele więcej wymyślimy. Ale podróż z dziećmi w wieku przedszkolnym to już naprawdę duże pole do popisu. Takie podróże to świetne okazje do tego, by zaaplikować dziecku całą masę zajęć edukacyjnych, a ono nawet w ferworze zabawy nie zauważy, że sprytnie przemycasz treści dydaktyczne. ;)
Opowiem, co ja robiłam, że moje dzieci były takie "grzeczne i spokojne", a Ty być może znajdziesz w tym jakieś pomysły dla siebie.
Przede wszystkim przed podróżą zastanawialiśmy sie wspólnie, co zabrać, żeby się nie nudzić. Dzieci miały swoje małe plecaczki i pod moim czujnym okiem przygotowywały sobie cały ekwipunek. Oczywiście cięższe rzeczy (jeśli się takie znalazły) lądowały w moim plecaku. Oto, co w podróżnym niezbędniku każdego z dzieci można było znaleźć:
1. książeczka z dużym wyraźnym drukiem, by nie tylko czytała mama, ale by dziecko samo mogło czytać (lub bawić się w rozpoznawanie literek, jeśli było młodsze). Najlepiej z dużą ilością ilustracji, bo obrazki służyły dodatkowo do różnych zabaw słownych. Dobrze, jeśli była rozmiaru A-4, bo wtedy mogła pełnić też rolę sztywnej podkładki pod kartkę do rysowania. Wiadomo - w pociągu czy samochodzie warunki do rysowania nie są zbyt komfortowe.
2. zakupiona wcześniej gazetka dla dzieci z rebusami, labiryntami, zagadkami i innymi logicznymi zadaniami. Wybór takich książeczek, dostosowanych do konkretnego wieku dziecka, jest w księgarniach spory i warto ponieść ten wydatek. Poświęcisz od 5 do 15 zł na porcję łamigłówek dla dziecka i godzinę jazdy masz malucha z głowy :). Pomijam już fakt, że łamigłówki te mają duże walory edukacyjne i służą gimnastyce umysłu Twojej pociechy.
3. czysty, cienki 16-kartkowy zeszyt (cienki więc lekki, co w tym przypadku nie jest bez znaczenia), w którym dziecko będzie mogło pisać lub dowolnie bazgrolić. Będzie on też służył do różnych zapisów przy wspólnych zabawach (np. liczenie punktacji czy zabawa w węża słownego).
4. zestaw zaostrzonych kredek, ołówek, długopis, gumka, temperówka - wszystko w zamykanym piórniku lub mocnym woreczku - żeby się nie pogubiło w czasie podróży. Najczęściej sadzałam dzieci po obu stronach siebie, a woreczek z kredkami kładłam na swoich kolanach, pilnując jego zawartości :). Czasem zdarzyło się, że przy nieopatrznym ruchu któregoś z dzieciaków kredka wpadła za siedzenie, ale jakoś tę stratę przeżyliśmy.
5. parę kartek z bloku formatu A-4. Jeśli któryś z rodziców pracuje w biurze, może przynieść z pracy kilka arkuszy, zadrukowanych z jednej strony, a przeznaczonych do wyrzucenia. Druga, nie zadrukowana część spełni doskonale swe zadanie jako kartka do rysowania.
6. talia kart "Czarny Piotruś", jakaś łamigłówka do składania czy cokolwiek innego, co było dostępne w domu. Coś, co składało się z niewielkiej ilości niezbyt małych elementów (puzzle oczywiście odpadają.
W czasie podróży nie pozwalamy wyciągnąć wszystkich rzeczy naraz, bo - jak wiadomo - od nadmiaru boli głowa :). Dziecko nie będzie wiedziało czego się chwycić, będzie zmieniało co chwilę zajęcia i szybko wszystko mu się znudzi. Dlatego wyciągamy rzeczy pojedynczo. Na co ma ochotę? Poczytać książeczkę? Dobrze, wyciągamy książeczkę. Następnie "eksploatujemy" książeczkę przez co najmniej pół godziny. Gdy już się znudzi czytanie, możemy ją wykorzystać do innych zabaw,np.
•    poprosić dziecko, by wymyśliło dalszą część opowiedzianej w książeczce historii
•    zadawać sobie nawzajem zagadki dotyczące postaci lub wydarzeń z przeczytanej bajki
•    poprosić dziecko, żeby z zamkniętymi oczami wskazało palcem na pięć dowolnych miejsc na kartach książki, Ty zapisujesz, jakie słowa wskazało i potem z tych pięciu na chybił trafił wskazanych słów dziecko układa historyjkę.
•    jeśli dziecko się uczy angielskiego, można je poprosić, żeby powiedziało, które z występujących w książeczce słów potrafi nazwać po angielsku. Jeśli znasz angielski, możesz je nauczyć także kilku nowych słówek.
•    można się pokusić o to, by opowiedzieć historyjkę od końca - na przemian: ty jedno zdanie i dziecko jedno zdanie. Powiedzmy, że Ty zaczynasz: I Kopciuszek żył z królewiczem długo i szczęśliwie. A dziecko na to: Gdy okazało się, że pantofelek należał do Kopciuszka, królewicz się natychmiast z nią ożenił. I tak dalej - aż dojdziemy do początku: Dawno, dawno temu...
Gdy już znudzą się nam wszelkie zabawy z książeczką, zauważymy ze zdumieniem, że minęła już godzina podróży (albo i więcej:)). I zapytamy dziecko z uśmiechem: Co teraz chciałbyś/chciałabyś robić kochanie? Może wyciągniemy kredki i narysujesz jakąś ulubioną scenę z tej bajki?
Poza wykorzystywaniem rekwizytów zabranych z domu, jest jeszcze cała gama możliwości związanych z zabawami słownymi. Ale o tym może następnym razem. :)


Jolanta Gajda

www.superkid.pl

Upragnione lato już w pełni (choć nie zawsze dopisuje pogoda) i wielu z nas wybiera się z dziećmi na urlop. I choć jest to od dawna oczekiwany wyjazd, to często perspektywa jechania z dzieckiem przez kilka godzin samochodem czy pociągiem nie napawa nas optymizmem. A dlaczego? Bo dziecko wierci się, kręci, marudzi i - ogólnie rzecz biorąc - nie daje nam spokojnie pomyśleć o własnych sprawach lub po prostu zapaść w drzemkę.


Można jednak temu częściowo zaradzić, solidnie przygotowując się do takiego wyjazdu. Najlepiej nawet na tydzień przed planowaną datą podróży wziąć kartkę, długopis i zrobić sobie spis, co będzie nam potrzebne na drogę. Niech ta kartka leży lub wisi w widocznym miejscu, żeby można było w każdej chwili dopisać przychodzące nam do głowy rzeczy.
Wiele zależy od wieku dziecka i jego indywidualnych potrzeb, więc trudno sporządzić uniwersalną receptę, idealną dla każdego przypadku. Ale pewne ogólne wskazówki przydadzą się wszystkim rodzicom.
Oczywiście należy zacząć od spraw związanych z fizjologią, czyli innymi słowy od zadbania o ciało. A jakie są te potrzeby? Oto i one:
1. Chce mi się jeść/pić!
Trzeba pamiętać o tym, by zabrać dziecku coś lekkiego do jedzenia i niegazowanego do picia. Niech to będą raczej małe kanapeczki czy owoce, niż słodycze i chipsy. Do picia woda mineralna "bez bąbelków" lub sok. Wszelkie kolorowe, gazowane napoje lepiej zostawić na półce sklepowej - niech swoimi sztucznymi barwami upiększają dom handlowy. ;)
Dobrze jest zabrać dla dziecka plastikowy lub jednorazowy talerzyk i kubeczek, by zapobiec rozsypywaniu dookoła okruchów i rozlewaniu nieumiejętnie wypijanego z butelki napoju. No i jeszcze przydadzą się papierowe ręczniki, serwetki lub nawilżone chusteczki - bo jak dzieciak dotknie rękoma (klejącymi od właśnie zjedzonego batonika) zakurzonego miejsca w samochodzie czy pociągu, a potem jeszcze maźnie nimi po buzi, to będzie prawdziwa katastrofa. :)
2. Chce mi się siusiu/kupkę!
Tu wyposażenie zależy od wieku dziecka, ale na pewno nie można zapomnieć o czymś do wytarcia pupy. Może się również przydać puder (nie tylko niemowlakom), bo pot i brud są częstą przyczyną odparzeń.
3. Boli mnie brzuszek! Leci mi z noska!
- i inne dolegliwości. Ty znasz najlepiej swoje dziecko i wiesz, z czym może mieć kłopot. Jeśli cierpi na chorobę lokomocyjną - nie dawaj mu przed podróżą zbyt obfitego posiłku, ani też nie wypuszczaj z pustym żołądkiem. A na drogę zaopatrz się w odpowiedni lek na tę okoliczność. Dobrze jest także zabrać ze sobą sucharki i niegazowaną wodę mineralną - pozwolą one na złagodzenie ewentualnych dolegliwości żołądkowych, które mogą powstać w wyniku nadmiaru zjedzonych słodyczy czy słonych przekąsek. Chusteczek do nosa najlepiej zapakować kilka paczek i to w różnych miejscach - w kieszeni kurtki, w kieszeni plecaka, w torebce - żeby zawsze i wszędzie były pod ręką.
4. Jestem śpiący!
O tym dziecko rzadko nas otwarcie poinformuje. Raczej będzie po prostu marudne :). Zabierz dla niego jakąś małą poduszkę, żeby miało do czego przytulić głowę. Mamine ciało do przytulania nie jest złe, tylko że dziecko śpiąc może się bardzo spocić i po jego drzemce zostanie na bluzce mamy (lub koszuli taty, jeśli to on służył za poduchę) niespecjalnie dobrze wyglądająca plama ;). Oprócz poduszki przyda się także lekki, cienki kocyk. W czasie upałów może nie będzie konieczny, ale już w chłodniejszym dniu lub w czasie podróży nocą - na pewno okaże się przydatny. Generalnie każdy rodzic jest zadowolony, jak dziecko śpi w podróży i go "nie ma", dobrze jest więc tak zaplanować podróż, by wyjechać bardzo wcześnie rano. Wtedy jest szansa, że pierwsze godziny dziecko prześpi.
5. Niewygodnie mi!
Dziecko może się wiercić i kręcić, bo będzie miało dość siedzenia w jednym miejscu przez tak długi czas. I to, że się kręci, nie znaczy, że jest nadpobudliwe czy nadruchliwe, jak to niektórzy mają w zwyczaju pochopnie osądzać. To tylko tyle znaczy, że jest to normalne, zdrowe dziecko, które potrzebuje ruchu. Jeśli podróż odbywa się samochodem, zaplanujcie kilka przerw w przyjemnych, najlepiej zadrzewionych okolicach, gdzie będzie można rozprostować nogi. Rodzice pospacerują, a dziecko chętnie przez chwilę pobiega. Jeśli jest to podróż pociągiem, wyjdź z dzieckiem od czasu do czasu na korytarz i przejdź się wzdłuż pociągu. Nie jest to może jakaś porywająca dawka ruchu, ale lepsze to niż nic :).
Tyle fizjologia. Jednak jest jeszcze jedna dolegliwość, która dotyka dzieci najczęściej. A właściwie zawsze. :) I nie zależy to ani od wieku dziecka, ani od płci, ani od uwarunkowań genetycznych, ani od czegokolwiek innego. Cóż to takiego?
N U D A.
Ale o tym w drugiej części.


Jolanta Gajda

www.superkid.pl

Jednym z problemów dzieci z dysleksją jest opanowanie poprawnej ortografii słów. Mając to na uwadze, pamiętaj o następujących zasadach:

•    Uczenie się na pamięć słownika ortograficznego zazwyczaj NIE przynosi oczekiwanych rezultatów.
•    Opanowanie pisowni poszczególnych sylab bardzo ułatwia naukę ortografii.
•    Aby słowa nieużywane nie wyleciały z pamięci, pod koniec tygodnia ułóż dwa zdania z nowo poznanymi słowami nastręczającymi trudność ortograficzną – i podyktuj je dziecku.
•    Zachęcaj dziecko do pisania krótkich opowiadań, notatek, listów do przyjaciół – jak najczęściej trenuj z nim pisownię poznawanych słówek.
•    Jeśli w trakcie pisania dziecko zapyta cię o pisownię jakiegoś słowa, podyktuj mu ją. Nie odsyłaj dziecka w takiej chwili do słownika, bo to tylko je rozproszy i utrudni mu pisanie zadanej pracy.
Również przy sprawdzaniu pisemnych prac dziecka, nie zapominaj o następujących zasadach:
•    Postaraj się wypracować w dziecku nawyk autokorekty własnego tekstu: po zakończonej pracy niech maluch głośno przeczyta swój tekst i poprawi błędy, które dostrzega. Pisownię trudnych lub obcych wyrazów pozwól mu teraz sprawdzić w słowniku.
•    Dopiero po wstępnej autokorekcie zerknij na treść i skoryguj błędy.
•    Najlepiej wybierz dwa czy trzy błędy główne i wykorzystaj te słowa do dalszych ćwiczeń, by utrwalić ich poprawną pisownię. Nie staraj się ćwiczyć naraz wszystkich słów, w których dziecko zrobiło błędy.
•    W żadnym wypadku nie zapominaj o pochwaleniu dziecka! Czynnik motywacyjny jest w przypadku zaburzeń dyslektycznych bardzo istotny.
Przede wszystkim przywiązuj wagę do tego, by wszystkie błędy ortograficzne dziecko poprawiało pod twoim czujnym okiem, inaczej nie będzie robiło widocznych postępów.
Słownictwo
Dyslektycy z trudem wydobywają słowa z pamięci, dlatego niezbędna jest codzienna praca z tekstem i słówkami. Jeśli dziecko ma wyrobiony nawyk codziennej lektury, nie ma powodów do obaw, ponieważ w razie konieczności, przypomni sobie zapomniane słowa. Jeśli natomiast dziecko z problemem dysleksji czyta od przypadku do przypadku, zapominanie słów będzie się nasilać, jednocześnie wydobywanie ich z pamięci będzie stanowiło coraz większy problem. Mając to na uwadze, przyjmij zasadę, że lektura będzie stałym punktem waszego dnia, od którego nie ma odstępstwa.
Gry
Odpowiednio dobrane gry stanowią doskonały sposób pracy z dzieckiem dyslektycznym. Dzięki nim można utrwalić wiadomości z zakresu fonetyki i sylabizacji oraz poszerzyć słownictwo dziecka. Na rynku dostępne są (często z podręcznikami) gry planszowe, karty do nauki głosek i sylab, loteryjki słowne, układanki, łamigłówki i zestawy plansz do sprawdzania własnych umiejętności. Grę wprowadzaj na koniec zwyczajowych ćwiczeń z tekstem i słownictwem, jako rodzaj powtórki.

Monika Pyżanowska

www.superkid.pl

Dzieci dotknięte dysleksją mają duże problemy z nauką czytania, ale również z pisaniem. Oprócz tego część dzieci zapisuje litery w „lustrzanym odbiciu” lub w ogóle pisze wspak – od strony prawej do lewej. Problemy z dysleksją często mają podłoże neurologiczne i mogą im towarzyszyć problemy z zapamiętywaniem i myśleniem sekwencyjnym. U różnych dzieci można zaobserwować różny stopień nasilenia dysleksji – od lekkich problemów z ortografią do dużych problemów z czytaniem.

Z drugiej strony, u dyslektycznych dzieci często rozwijają się zdolności kompensacyjne – wynagradzające trudności związaną z czytaniem. Są to np.: bardzo dobra pamięć werbalna (dziecko szybko i dokładnie zapamiętuje to, co się do niego mówi), zdolności matematyczne, czy zwiększone zdolności artystyczne.

Dysleksja u dzieci przejawia się na wiele sposobów i jest w pewien sposób indywidualna. Każde z nich inaczej będzie sobie z nią radziło. Są przypadki, gdzie nauka czytania (przy założeniu, że jest przeprowadzana przez osobę doświadczoną i w sposób systematyczny) już po roku przestaje sprawiać większe problemy, są też takie, gdzie trwa ona o wiele dłużej. Wszystko zależy od indywidualnych zdolności dziecka (poziom inteligencji, umiejętność koncentracji, wytrwałość i sumienność) oraz od zaangażowania rodzica i nauczyciela.

Czym dokładnie objawia się dysleksja? Dyslektyczne dziecko ma przede wszystkim problemy z zapamiętywaniem wyrazów. Dlatego też czyta wolno – bo nie może przypomnieć sobie czytanego słowa. Aby to ukryć, często zastępuje „wątpliwe” słowo synonimem, którego jest bardziej pewne: ulica staje się drogą, dom - mieszkaniem a kubeł – wiadrem. Wielu dyslektyków, ma również problem z odróżnianiem litery b od d, p od d, b od g, d od b, n od u. Problematyczne zatem stają się niektóre słowa: dar zamienia się w bar, zamiast dróg jest gród, zamiast daj – jad a zamiast zły – łzy.

Aby nauczyć dyslektyczne dziecko czytać, postępuj zgodnie z następującymi zasadami:

•       Wybierz odpowiedni tekst – czyli taki, który będzie dla dziecka interesujący. Ważne jest, by dziecko znało 98 procent słówek. Jeśli zna ich mniej, oznacza to, że wybrany podręcznik jest za trudny.
•       Przed przystąpieniem do lektury naucz dziecko słówek występujących tekście. Słówka możesz wprowadzać metodą wzrokową (co jest zalecane) lub przez literowanie (ta metoda dotyczy tylko słów jednosylabowych). Metodzie wzrokowej poświęcimy wkrótce oddzielny artykuł.
•       Nie ograniczaj nauki czytania do samej nauki słownictwa, nawiązuj również do zasad fonetycznych, ortograficznych oraz gramatycznych.
•       Pracuj z dzieckiem sześć dni w tygodniu co najmniej pół godziny dziennie, nawet jeśli jest to dla was na początku trudne i męczące.


Oto, jaki schemat nauki czytania proponują specjaliści:

1.    Dziecko czyta tekst na głos.
2.    Następnie ty powtarzasz tekst głośno, odpowiednio go intonując.
3.    Teraz dziecko ponownie głośno czyta tekst.
4.    W dalszej kolejności sprawdzasz poziom zrozumienia tekstu: możesz zadawać pytania dotyczące poszczególnych akapitów, komentować ilustracje do tekstu. W trakcie lektury możesz zachęcać dziecko do powiedzenia, co jego zdaniem wydarzy się w historyjce za chwilę.

Monika Pyżanowska

www.superkid.pl 

 

KĄCIK MAMY

Mile dla Bartka / Miles for Bartek

Mile dla Bartka Największa polska impreza…

Kilka słów o Wielkanocy

„By na chwilę się zatrzymać I spojrzeć z…

Portret kobiecy

Portret kobiecy Musi być do wyboru. Zmieniać się,…

KĄCIK TATY

„Bo możemy robić małe rzeczy, za to z wielką miłością” Nie zapominajmy o okazywaniu sobie miłości i…

Przyciemnianie szyb – sposób na większe bezpieczeństwo dla Ciebie i Twojej rodziny

Czy zastanawialiście się kiedyś po co właściwie…

Rodzinny WALES RALLY GB 2015

Specjalnie dla WAS magazyn FANTAZJA przygotował…

Ojcowie w natarciu

W ostatnim czasie mam wielką przyjemność…